herb

Nadchodzące wydarzenia:

User Rating: / 0
PoorBest 
{jcomments on}To kolejny dowód , że  bałagan jest obecny w naszym urzedzie gminy. Przykładem jest artykuł z Gazety Powiatowej "Gmina dysponowała nie swoim majatkiem ?" Co działo się na ulicy Kwiatowej w Chotomowie przeczytacie w dalszej części.
Na ostatniej sesji Rady Gminy Jabłonna radni zajęli się skargą pana Jerzego Kwiatkowskiego na działalność Wójta Gminy Jabłonna. Radni skargę w sprawie nieruchomości położonej w Chotomowie uznali za bezzasadną. Sprawa przejęcia terenu i inwestowania na prywatnej drodze stała się przyczynkiem do gorącej dyskusji.

 

Według informacji udzielonej na sesji przez Przewodniczącego Komisji Rewizyjnej, która zwykle zajmuje się rozpatrywaniem skarg mieszkańców, do Rady Gminy Jabłonna wpłynęły dwa wystąpienia pana Jerzego Kwiatkowskiego, jedno złożone do Departamentu Skarg Kancelarii Prezesa Rady Ministrów drugie do Wojewody. Skarga dotyczy bezprawnego dysponowania przez gminę prywatną nieruchomością położoną w miejscowości Chotomów.

Prywatna czy gminna?

Na ulicy Kwiatowej działka, która od lat spełnia funkcję drogi, jest własnością państwa Kwiatkowskich. Kilka działek budowlanych wokół przedmiotowej drogi zostało sprzedanych i powstała droga dojazdowa do kolejnych nieruchomości, jednak nadal prywatna. W wyniku błędu Starostwa Powiatowego w rejestrze gruntów nastąpiła zmiana w ewidencji, która przypisała prywatny teren Kwiatkowskiego Gminie Jabłonna. Pan Kwiatkowski monitował o niezgodności przez kilka lat. – W 2005 roku złożyłem do Urzędu Gminy wniosek o naliczenie odszkodowania i zajęcie stanowiska. Urząd Gminy odpisał, że jest w trakcie zbierania danych analitycznych – mówił do radnych.

Ufundowali instalacje

W tym czasie gmina cały czas uważała przedmiotową drogę za swoją własność. W 2010 roku zakład energetyczny wybudował na terenie działki linię i przyłącza. Formalności uzgadniał jednak z gminą. – Oznajmiono mi, że droga jest gminna i nie jestem stroną w sprawie. Droga jest prywatna, wbrew mnie zostało wydane pozwolenie na sieć gazową i energetyczną – nie mógł zrozumieć postępowania urzędników pan Kwiatkowski. Właściciel złożył skargę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które na podstawie dokumentów dostarczonych przez Urząd Gminy Jabłonna kolegium uznało, że droga jest gminna. – To jest jakiś absurd – mówi. – Zostało wydanych mnóstwo decyzji budowlanych. Ludzie uzyskiwali zgody budowlane bez dostępu do drogi publicznej. – podsumowuje historię pokazując nowowybudowane budynki po drugiej stronie Kwiatowej. W czasie sporu z urzędami na działce pana Kwiatkowskiego wybudowano oświetlenie i szereg przyłączy energetycznych. Wszystko bez jego zgody.

Pomyłka starostwa

Na sesji Rady Gminy Jabłonna sprawę częściowo rozwiązano. 21 lutego 2011 roku Starosta Legionowski dokonał zmian w katastrze nieruchomości przywracając własność przedmiotowych działek państwu Jerzemu i Janinie Kwiatkowskim. W świetle powyższego właścicielami drogi są państwo Kwiatkowscy a nie Gmina Jabłonna. Treść księgi wieczystej wyraźnie określa właściciela drogi Kwiatowej i wskazuje na Jerzego Kwiatkowskiego. Na planie zagospodarowania przestrzennego w danym obszarze dzielonym nie było jakichkolwiek dróg publicznych. To był błąd, do którego gmina nie chce się oficjalnie przyznać. Radni sugerowali jednak by właściciel rozważył swoje pretensje i przekazał drogę na rzecz gminy. – Proponuję sprawę przemyśleć – powiedział Przewodniczący Rady Gminy Jabłonna Włodzimierz Kowalik.

Etycznie czy nieetycznie

Wiceprzewodnicząca Rady Gminy Halina Zwierzchlewska zwróciła się do mieszkańca z pytaniem natury etycznej: – Czy pan uważa że jest to w porządku, że pan wydzielił ze swojej działki drogę, która do tej chwili nie jest zrobiona i jeszcze nam pan zarzuca co jest zrobione. Każdy cieszyłby się, że na działce przy takiej drodze cena wzrasta. A pan żąda od gminy odszkodowania. W moim odczuciu nie jest to w porządku. Dziwię się takiej postawie – powiedziała Halina Zwierzchlewska. – Za każdą działkę został odprowadzony duży podatek do gminy – odparował właściciel tłumacząc, że jego stanowisko jest podyktowane takim a nie innym traktowaniem go przez gminę przez wiele lat.

Projekt potrzebny czy nie?

Ponieważ dyskusja na sesji osiągnęła wysoką temperaturę głos zabrała Wójt Olga Muniak: – Słupy energetyczne są własnością zakładu energetycznego. Na prośbę mieszkańców gminy na istniejących słupach droga została doświetlona, gmina płaci za oświetlenie tej drogi. Wyjaśnienia Wójt nie zadowoliły zadającej pytanie. Jedna z mieszkanek, obserwatorka sesji, prosiła o sprecyzowanie odpowiedzi. – Jeżeli zostały tam powieszone lampy to na podstawie jakich dokumentów? Żeby świeciły lampy trzeba zrobić projekt, trzeba zrobić zasilanie – próbowała się dowiedzieć pytająca. – Odpowiedź otrzymała pani dwukrotnie – zakończył dyskusję przewodniczący Włodzimierz Kowalik.

Lampy możemy zdjąć

– Zawieszenie lamp na istniejących słupach nie wymaga projektu – odpowiedziała Wójt. – Jeśli właściciel terenu oraz zakład energetyczny uzna, że oświetlenie nie jest potrzebne, proszę państwa, mamy do oświetlenia jeszcze sporo ulic. – Proszę panią to jest kpina nie wypowiedź – dało się słyszeć z sali. Przewodniczący Kowalik zakończył dyskusję, a radni przegłosowali uchwałę dotyczącą bezzasadności skargi pana Kwiatkowskiego 13 głosami za i 2 przeciwko.
Iwona Wymazał